evolution
Od baaaardzo dawna nie napisałem tu żadnego posta. Ogrom obowiązków uczelnianych i zmiana pracy spowodowały to, że zaniedbałem blogowanie. Podobnie jak moj system GTD, który w pewnym momencie stał się tylko utrudnieniem, a kolejne próby jego ogarnięcia kończyły się fiaskiem.
W końcu udało mi się zmobilozować do ponownego przeczytania Getting Things Done i całkowitej reorganizacji praktycznie każdego elementu mojego systemu (choć powinienem raczej napisać- skonstruowania każdego elementu od nowa). Wypracowałem też kilka osobistych „najlepszych praktyk”, które znacznie ułatwiają mi pracę i bycie na bieżąco.
Cały czas brakowało mi jednak mobilizacji do napisania czegoś na blogu, który pozostawał na liście SOMEDAY/MAYBE.
Do czasu….Ostatnio założyłem się ze znajomą, która jest w identycznej sytuacji ze swoim blogiem (www.migotmusic.blogspot.com) o to, kto pierwszy do końca października wróci do pisania.
I tak udało mi się z zapałem wygenerować trochę pomysłów na kolejne posty- chcę w nich opisywac wspomniane najlepsze praktyki związane z GTD. Ten post jest inauguracją. Dalsza jego część będzie dotyczyć rozpoczynania prac nad projektami…
Miłego czytania.
*********************************************************************
Trudnością z jaką zawsze muszę się zmierzyć podczas przeprowadzania burzy mózgów odnośnie dowolnego projektu jest sam początek. Mityczny problem czystej kartki papieru. Wahania od czego zacząć. Pewnym rozwiązaniem jest zastosowanie map myśli, które kolosalnie odblokowują skojarzenia, pomysły, zauważanie powiązań. Nie będę tutaj rozpisywał się o tym czym są, jak się ich używa i dlaczego są takie inspirujące- pełno jest najróżniejszych opisów w sieci, a i sam David Allen w GTD poświęca im sporo miejsca.
Chciałbym się natomiast skupić na cały czas istniejącej trudności narysowania pierwszego odgałęzienia. Znalezienia punktu wyjścia.
Wiele razy przeprowadzałem burze mózgu, starając się podejść do tego zagadnienia na różne sposoby. W końcu udało mi się wypracować początkową strukturę zawierającą kilka wstępnych elementów, dzięki którym bezboleśnie można ruszyć z miejsca.
Poniżej zamieszczam „startową mapę” od której zawsze zaczynam pracę. Nie wyobrażam sobie teraz innego rozwiązania a i sama metoda okazała się być niezwykle skalowalna i możliwa do stosowania pod czas pracy w większej grupie ludzi (ale o tym później).

Punktem wyjścia są tutaj 4 pytania:
- Jaki projekt jest? Czyli co wiemy o nim samym- jaki jest stan prac, jaki jest stan naszej wiedzy/umiejętności, co może stwarzać największe trudności, które z jego elementów są proste, a które złożone etc.
- Jaki chcemy żeby był? Czyli jak ma dany projekt na końcu- innymi słowy, co musimy stwierdzić, aby uznać że jest skończony.
- Czego musimy się dowiedzieć? Tutaj gromadzę wszelkie pomysły i spostrzeżenia, odnośnie których brakuje mi informacji- rozmowy z klientem, project managerem, informacje z sieci, grafiki, terminy, dane kontaktowe etc.
- Co możemy zrobić, czyli pomysły na początkowe kolejne działania, które możemy podjąć („What’s the next action?”)
Mój pomysł jest rozwinięciem/modyfikacją kanonicznego podejścia Allena- uzupełnia on jego metodykę (na którą składa się 2 i 4 pytanie) o analizę początkowego i końcowego stanu wiedzy. Najciekawsze jest to, że bardzo często działania które sobie wyznaczymy rozbijają się właśnie o sposób ich realizacji.
Wszystkie zgromadzone w ten sposób informacje wrzucamy na końcu do inboxa i normalnie analizujemy. Przeważnie elementy z części 3 ułatwiają zorganizowanie dedykowanego podsystemu referencyjnego. Część pierwsza i druga pozwala na doprecyzowanie wizji projektu, a wszystkie razem poszerzają horyzont czasowy, który potrafimy ogarnąć i wyznaczyć kolejne działania.
Z praktyki mogę stwierdzić, ze to podejście jeszcze bardziej odblokowuje kreatywność i pomysłowość. Ciekawym doświadczeniem była też taka burza mózgów w grupie ludzi. Początkową mapę naszkicowałem na tablicy i zostawiłem do inkubacji. Każdy mógł podejść, cos dorysować, dokleić kartkę samoprzylepną z pomysłem itp. Późniejsze przejście po wszystkich zebranych elementach, jasno i przejrzyjście wyklarowało kto czym ma się zająć.
Jednym słowem polecam
Filed under: GTD | Leave a Comment
No Responses Yet to “evolution”